Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie:- Panie Prezesie, ile brać butelek wódki?- Skąd takie pytanie?- Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki, drugim razem wzięliśmy po dwie to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć autobusu.Prezes po chwili namysłu mówi:- Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
Przyszedł Gustlik na szychtę w kopalni, wziął łopatę z narzędziowni i poszedł pracować. Na koniec dniówki nie chciało mu się odnieść łopaty więc napisał na niej kredą: Jorguś, weź ta łopata bo jo se zapomnioł. Na drugi dzień przychodzi, łopata dalej stoi, a na niej pisze: Gustlik, wybocz, ale jo jej nie widzioł.
Dwóch kolegów śpi pod namiotem, nagle jeden budzi drugiego i mówi:- Co widzisz?- Niebo i gwiazdy.- Co to oznacza?- Że jutro będzie ładna pogoda.- Ty głupku. To oznacza, że nam namiot ukradli.
Lew zwołał naradę, więc przyszły wszystkie zwierzęta. Lew upewniony, że są wszyscy rozpoczął przemówienie słowami:- Zebraliśmy się tu wszyscy...Na co żaba niewiele się zastanawiając powtórzyła:- Zebraliśmy się tu wszyscy...Lew kto go przedrzeźnia więc zaczął jeszcze raz przez zęby:- Zebraliśmy się tu wszyscy...a żaba swoje:- Zebraliśmy się tu wszyscy...Sytuacja powtórzyła się kilka razy więc Lew n...
:- To napad, wyskakiwać z kasy.Na to siedzący obok mężczyzna, wstaje i z ulgą mówi:- Bogu dzięki, już myślałem, że to kontroler biletów.
. Po chwili urzędniczka mówi:- Wszystko się zgadza niech pani jeszcze tylko się tu podpisze.Staruszka na to:- Słucham?- No niech pani się podpisze jak na listach się pani podpisuje.Po chwili namysłu staruszka pisze:- Całuję Was mocno, babcia Celina.
:- Węgiel przywiozłem.Na to koń odwraca się i mówi:- Tak, ty przywiozłeś.
:- Fama głosi, że używa pan słów, których znaczenia pan nie rozumie.- To niech pani powie Famie, żeby mnie pocałowała w tyłek i vice-versa.
. Trzech Polaków ucieka przed Niemcami, biegną, biegną, patrzą gdzie by się schować. Widzą opuszczoną wieś. Wskakują do studni gotowi udawać echo przed Niemcami. Tym czasem Niemcy stają przy studni:- Gdzie oni są? Może w lesie?- W leeesie, eeesie... - odkrzykuje "echo"- A może są w studni? - zaczyna drugi Niemiec.- W lesieee, esiee.
?- Pracują u mnie w biurze.