Pewien mężczyzna przychodzi na komisariat policji.- Przyszedłem w sprawie pracy.- Ale my nie potrzebujemy nikogo.- Przecież przed wejściem jest ogłoszenie: "Poszukiwany wielokrotny włamywacz".
:- Panie Policjancie, szybko, nasz nauczyciel!- Co się stało? Napadli go?- Nie, on nieprawidłowo zaparkował.
:- Tato, gdzie leży Afryka?Ojciec myśli długo, wreszcie mówi:- Chyba gdzieś niedaleko synu, bo u nas na komendzie pracuje murzyn i dojeżdża do pracy rowerem.
- Przepraszam, czy mógłby mnie pan przeprowadzić przez ulicę ? -pyta staruszka policjanta.- Oczywiście, ale nie na czerwonym. Musimy poczekać na zielone.- Eeee. Na zielonym to ja sobie sama przejdę.
Kiedyś, za komuny milicjanci chodzili parami bo jeden umiał pisać a drugi czytać, później postanowiono, że będą chodzić trójkami - pierwszy bo umie czytać, drugi bo umie pisać a ten trzeci żeby pilnować tych dwóch... bo z tymi inteligentami to nigdy nic nie wiadomo.
. Staje przed gablotą i pyta:- Po ile te świńskie ryje?- To nie świńskie ryje. To lustra.
Dwóch policjantów wybrało się z psem na polowanie. Chodzą dłuższy czas i nic nie upolowali, w końcu jeden mówi do drugiego:- Ty, albo te kaczki za wysoko latają albo my za nisko psa podrzucamy.
. Ze środka wysiada dresiarz: szeroki w barach, łysy obwieszony złotem.- Imię? - Pyta go policjant.- Rysiek.- A nazwisko?- Kowalski.- Adresik?- No oczywiście, oryginalny. Adidasa.
. Pasażerowie doznali lekkich, niegroźnych, obrażeń postrzałowych.
Wezwany na miejsce wypadku policjant spisuje protokół:- Ręka na chodniku.- Noga na trawniku.- Głowa na... krawenżnik... krawęrzn...Ukradkiem kopie głowę i dopisuje:- Głowa na trawniku.