Policjanci usiłują wyciągnąć z kałuży pijanego marynarza. Ten ich odpycha i woła:- Nie! Ratujcie najpierw kobiety i dzieci!
:W ciele ofiary stwierdzono trzy rany postrzałowe klatki piersiowej - każda wielkości pięćdziesięciogroszówki, dwie rany na szyi wielkości dziesięciogroszówek i jedną ranę na czole wielkości 1 grosza. Łącznie zliczono 6 ran na kwotę 1,71 zł.
:- Szefie, wyskoczę na chwilę na miasto. Kupię żonie prezent. Ma urodziny.- Dobra, leć.Za piętnaście minut policjant wraca z pakunkiem. Przełożony:- Pokażcie Kowalski co tam kupiliście żonie.- Kupiłem wazon, żeby miała gdzie kwiaty trzymać.- Rozpakujcie, obejrzymy.Rozpakowali i nagle szef mówi:- Jakiś wybrakowany egzemplarz kupiliście! Nie ma tej dziury gdzie się kwiaty wkłada.Kowalski obraca wazo...
Facet opowiedział kumplowi kawał, a ten pękł ze śmiechu. Gość został oskarżony o morderstwo.W sądzie zostaje poproszony o opowiedzenie tego kawału.Gdy odmawia, bo nie chce wszystkich pozabijać, zostaje wyznaczona komisja: adwokat, prokurator i policjant. Facet opowiada dowcip, adwokat i prokurator pękają, ale policjant twierdzi, że to wcale nie było śmieszne. Gość zostaje uniewinniony. Rok póżniej...
.- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będziemandacik.- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A takszczerze mówiąc, to jestem daltonistą.Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbękoledze, mówi:- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku.
:- Poproszę długopis.- Jaki?- Nooo... Taki do wypisywania mandatów.- Aaaa, to nie mamy panie władzo.
:- Patrz jaki wielki ptak. -mówi jeden.- Wielki i niebezpieczny. Wczoraj trzy razy strzelałem zanim człowieka wypuścił.
.Kierowca chciał przejechać pod mostem, ale niestety zaklinował się.Przyjechała radiowóz. Policjant chodzi dookoła, patrzy i mówi:- No i co? Zaklinował się pan?Na co kierowca:- Nie, most wiozłem i mi się paliwo skończyło.
Policjant wrócił późno do domu i zastał żonę samą, nagą w łóżku, pościel rozwalona...- Twój kochanek tu był? Gdzie się schował? Pod łóżkiem? - pyta i zagląda pod łóżko.- Pod łóżkiem go nie ma. W kuchni? - i zagląda do kuchni. - W kuchni go nie ma. W szafie? Z szafy wychyla się ręka z banknotem 200 zł. Policjant dyskretnym ruchem ogląda się i bierze banknot.- W szafie też go nie ma. To gdzie się sc...
Na pogrzeb policjanta przychodzi jego kolega z pracy. Gdy się z nim żegna, wsuwa mu coś pod poduszkę. Zaciekawiona wdowa pyta:- Co mu tam włożyłeś?A on na to:- Kwiaciarnia była zamknięta, to kupiłem czekoladę.