:-Czemu nie kolegujesz się już z Kaziem?-Mamo, a ty chciałabyś się kolegować z kimś kto pali, pije, przeklina i bierze narkotyki?-No, nie -odpowiada mama.-No widzisz, Kazik też nie chce.
:- Co to jest: rude, ma puszysty ogon, i skacze po drzewach?Na to Jasiu:- Ja bym powiedział, że wiewiórka ale jak znam panią katechetkę, to będzie Jezus.
:- Moja papuga napiła się benzyny, obleciała cały dom i spadła.- Umarła?- Nie, zabrakło jej benzyny.
:- Tato, umiesz podpisywać się z zamkniętymi oczami?- Nie wiem, musiałbym spróbować. A czemu pytasz?- Bo trzeba podpisać mój dzienniczek.
:- Mogę iść na podwórko popatrzyć na zaćmienie słońca? Wszystkie dzieci patrzą.- Idź, tylko nie podchodź za blisko.
- Dlaczego, Jasiu zjadłeś ciastko przeznaczone dla Wacka?- Bo ja mamusiu nie wierze w przeznaczenie.
?- Znam, tato mnie nauczył.- To powiedz, co jest po sześciu?- Siedem.- Świetnie, a po siedmiu?- Osiem.- Brawo, nieźle cię tato nauczył, a po dziesięciu?- Walet.
:- Tato, bo Jaś udaje ptaka.- A jak? Macha rękami?- Nie, zjadł robaka.
:- Czym się różni wizyta od wizytacji?- Widzisz, Jasiu, jak my jedziemy do babci, to jest to wizyta, a jak babcia do nas, to jest wizytacja.
Jasiu wykopał z piaskownicy granat i pokazuje go mamie.Mama:- Wyrzuć to cholerstwo do pieca, bo nas pozabija!