Żona, przygotowując wystawną kolację, wysłała męża po świeże ślimaki. Mąż posłusznie poszedł, ale po drodze spotkał piękną znajomą i spędził z nią noc. Rano wraca, na progu wysypuje ślimaki. Otwiera drzwi i głośno woła: - No, nareszcie doszliśmy do domu!
?Do pocisku karabinowego: łatwo wpada w oko, szarpie nerwy, rani serce, dziurawi kieszeń, a na koniec wychodzi bokiem!
:- Kochanie, czy to prawda, że płazy nie mają mózgów?- Tak Żabciu.
Po małżeńskiej kłótni mąż kładąc się do łóżka mówi do żony:- Dobranoc matko ośmiorga wrzeszczących bachorów.Na to żona nie pozostając dłużna odpowiada:- Dobranoc ojcze jednego.
.- Czesc Janek! Co u Ciebie slychac ożeniłeś sie?- Tak ożeniłem się. A ładna ta Twoja żona?- Ladna, wszyscy mówia, że wygląda jak Matka Boska. Moge Ci pokazac zdjęcie. Chcesz zobaczyc?- No.- To popatrz.- O Matko Boska...
?- Światło życia.- A małżeństwo?- Rachunek za światło.
- Tej nocy śniło mi sie, że moja teściowa umarła.- Ale przecież, ty nie jesteś żonaty!- Wiem, ale mimo wszystko i tak miałem przyjemność.
- Kiedy mąż wydaje na żonę wszystkie pieniądze? - Kiedy to nie jest jego żona.
.- Jak myślisz – pyta żona – czy oni w końcu się pobiorą?- Na pewno, takie filmy zawsze kończą się tragicznie.
:- A wiec nie zaprzecza pani, że zastrzeliła męża podczas transmisji z meczu piłkarskiego?- Nie, nie zaprzeczam.- A jakie były jego ostatnie słowa?- Oj strzelaj, prędzej, strzelaj...