Leżący w szpitalnym łóżku pacjent skarży się pielęgniarce:- Ale ohydne to lekarstwo!- To nie lekarstwo, to obiad!
W szpitalu z ciężko chorym pacjentem rozmawia lekarz.- Do końca życia niech pan już nic nie je.- Do końca życia?- No, te dwie godzinki jakoś pan chyba wytrzyma.
Podczas codziennego obchodu lekarskiego w szpitalu lekarz pyta pacjenta:- Jak się pan dziś czuje?- Dziękuję, nie najgorzej. Tylko te trudności z oddychaniem...- Niech się pan nie martwi. Wkrótce skończymy z pana oddychaniem!
Przy łóżku umierającego trwa konsultacja lekarska.- To wygląda na tyfus plamisty - mówi pierwszy lekarz.- Nie, to na pewno cholera - mówi drugi.- Wiesz co? Chodźmy na kawę. Sekcja zwłok wykaże, który z nas miał rację...
Późnym wieczorem pielęgniarka widzi w szpitalnej świetlicy staruszka oglądającego film w telewizji. Podchodzi do niego i mówi:- Dosyć już na dziś tej telewizji! Idziemy do łóżka!- Siostrzyczko, a jak nas ktoś przyłapie?
. W jednej z sal minister pyta pacjenta:- Co panu dolega?- Mam hemoroidy.- Jakie leczenie?- Pędzlowanie.Identyczne pytania zadaje pozostałym pacjentom, za każdym razem uzyskując tę samą odpowiedź. Na ostatnim łóżku leży pacjent z zawiniętą szyją.- A panu co dolega?- Mam owrzodzenie gardła.- Jakie leczenie?- Pędzlowanie.Minister zwraca się do wszystkich:- Czy leczenie wam pomaga?- Tak - odpowiadają...
Pielęgniarka wchodzi do gabinetu lekarskiego i mówi:- Dzwoni Kowalska. Żona tego Kowalskiego, którego dziś odwieźliśmy do domu. Po zdjęciu bandaży z głowy okazało się, że to nie jej mąż!- Jest bardzo zdenerwowana?- Przeciwnie, bardzo nam dziękuje!
Wezwany telefonicznie ginekolog - położnik wbiega spocony do mieszkania.- Gdzie żona? - pyta mężczyznę, który otworzył mu drzwi. - Podobno zaczęła rodzić?- Ech, ta moja żona... Przed tygodniem stwierdzono, że jest w ciąży. I dziś chciała koniecznie sprawdzić ile czasu potrzeba lekarzowi, aby tutaj przybył, gdy ona zacznie rodzić!
- Pani Nowakowa - mówi ginekolog do badanej - mam dla pani radosną nowinę.- Przepraszam doktorze, ale jestem jeszcze panną!- W takim razie, niestety, mam dla pani smutną wiadomość.
Do dyżurnego lekarza w klinice położniczej przychodzi licealistka i pyta:- Czy mogłabym na godzinę wypożyczyć noworodka?- Po co?- Chciałabym tylko kogoś nastraszyć...